Rower pod prąd działa w Bydgoszczy, ale tylko według jasnych zasad

FOT. ZDMIKP Bydgoszcz
Na bydgoskich ulicach rower potrafi pojechać tam, gdzie samochód nie ma wjazdu, i właśnie dlatego łatwo o pomyłkę. W mieście, gdzie sieć tras rowerowych przekracza już 140 kilometrów, a kolejne 40 kilometrów jest na różnych etapach realizacji, coraz częściej pojawiają się rozwiązania, które porządkują ruch na osiedlowych uliczkach. To kontrapas i kontraruch – podobne z nazwy, ale zupełnie inne w codziennym użyciu.
- Na bydgoskich ulicach przybywa tras, ale nie każda prowadzi tak samo
- Kontrapas prowadzi tylko w jedną stronę rowerowego ruchu
- Kontraruch pozwala rowerom wjechać tam, gdzie auta mają zakaz
Na bydgoskich ulicach przybywa tras, ale nie każda prowadzi tak samo
W Bydgoszczy rozwój infrastruktury rowerowej nie kończy się na klasycznych drogach dla jednośladów. Miasto stawia też na rozwiązania, które mają lepiej wpiąć rower w gęstą sieć ulic i skrócić drogę tam, gdzie pełna przebudowa nie byłaby potrzebna albo możliwa. Takie przedsięwzięcia są uzgadniane przez Zespół ds. polityki rowerowej miasta, a priorytetem pozostaje spójność całej sieci.
To właśnie na osiedlowych ulicach najczęściej pojawiają się kontrapasy i kontraruchy. Problem w tym, że kierowcy i rowerzyści nie zawsze od razu rozpoznają, z jakim układem mają do czynienia. Stąd biorą się nieporozumienia, a czasem także kolizje. Dla rowerzysty to sygnał, że na wąskiej, jednokierunkowej ulicy przepisy mogą działać inaczej, niż sugeruje pierwszy odruch.
Kontrapas prowadzi tylko w jedną stronę rowerowego ruchu
Kontrapas to pas wyznaczony dla rowerów na jezdni ulicy jednokierunkowej, ale poprowadzony przeciwnie do kierunku ruchu pozostałych pojazdów. W Bydgoszczy takie rozwiązanie pojawia się zwykle tam, gdzie obowiązuje prędkość od 30 do 50 km/h. Rowerzysta jedzie więc wyraźnie wydzielonym torem, a całość musi być czytelna zarówno na poziomie oznakowania, jak i zachowania na drodze.
W przypadku kontrapasu zasada jest prosta – rower jedzie tylko w jednym wyznaczonym kierunku. Ruch samochodów odbywa się zgodnie z organizacją ulicy jednokierunkowej, a sam kontrapas jest oddzielony oznakowaniem poziomym, najczęściej linią ciągłą albo przerywaną, a czasem także separatorami przy wlocie i wylocie odcinka. To rozwiązanie ma porządkować ruch, ale wymaga od użytkowników dokładnego patrzenia na znaki i oznaczenia na jezdni.
Kontraruch pozwala rowerom wjechać tam, gdzie auta mają zakaz
Kontraruch rowerowy działa inaczej. To dopuszczenie dwukierunkowego ruchu rowerów na ulicy jednokierunkowej, czyli jazdy „pod prąd” dla jednośladów. Zazwyczaj wprowadza się go na ulicach, gdzie obowiązuje ograniczenie prędkości do 30 km/h, a rowerzysta porusza się po jezdni po prawej stronie, patrząc w swoim kierunku jazdy.
Żeby takie rozwiązanie było czytelne, na ulicach z kontraruchem pojawiają się znaki D-3 „droga jednokierunkowa” oraz B-2 „zakaz wjazdu” od przeciwnej strony z tabliczką „Nie dotyczy rowerów”. Wloty i wyloty bywają dodatkowo malowane na czerwono, co ma przyciągać uwagę kierowców i cyklistów. To drobny detal, ale na ciasnych ulicach robi dużą różnicę – zwłaszcza tam, gdzie samochód i rower muszą mijąć się niemal na wyciągnięcie ręki.
Rozwiązania tego typu mają jeden wspólny cel: oddzielić ruch rowerowy od samochodowego na tyle, na ile pozwala układ ulicy, i zrobić to możliwie czytelnie. W mieście, w którym przybywa rowerzystów, to nie jest już margines infrastruktury, ale jeden z elementów codziennego poruszania się po osiedlach. Im lepiej odczytane zasady, tym mniej nerwów i mniej ryzyka na trasie.
na podstawie: ZDMIKP.
Autor: krystian
