[PIŁKA NOŻNA] Puchar Polski – Zawisza Bydgoszcz – Górnik Zabrze 0:1. Gol Dimiego dał gościom awans do finału

[PIŁKA NOŻNA] Puchar Polski – Zawisza Bydgoszcz – Górnik Zabrze 0:1. Gol Dimiego dał gościom awans do finału

W Bydgoszczy długo pachniało wielkim pucharowym wieczorem, ale ostatecznie to Górnik Zabrze wywiózł z miasta skromne, lecz bezcenne zwycięstwo 1:0. Jedna bramka wystarczyła, by ekstraklasowicz zameldował się w finale Pucharu Polski, a Zawisza, choć walczył ambitnie do samego końca, zatrzymał się o krok od historycznego sukcesu.

Mecz miał wszystko, co w takich spotkaniach najważniejsze: ogromną stawkę, pełne trybuny i napięcie, które czuć było z każdą minutą. Na stadionie Zawiszy Bydgoszcz pojawiło się rekordowe 20 tysięcy kibiców, a atmosfera od początku niosła gospodarzy. Dla trzecioligowego Zawiszy to był wieczór, w którym trzeba było nie tylko grać z rywalem z wyższej półki, ale też udźwignąć ciężar oczekiwań całego miasta.

Jeden rykoszet i Górnik był na prowadzeniu

Przez pierwsze fragmenty spotkania obie drużyny szukały rytmu, ale to Górnik jako pierwszy znalazł drogę do bramki. W 32. minucie Y. Ikia Dimi oddał strzał, po którym piłka po rykoszecie zupełnie zmyliła gospodarzy i wpadła do siatki. Niby detal, niby trochę szczęścia, a jednak to właśnie ten moment ustawił całe spotkanie.

Zawisza nie zamierzał składać broni. Gospodarze starali się odpowiedzieć organizacją gry i dużą intensywnością, ale w starciu z drużyną z Ekstraklasy brakowało im ostatniego podania albo odrobiny spokoju w polu karnym. Górnik natomiast po objęciu prowadzenia potrafił kontrolować sytuację, choć nie był to mecz, w którym mógł pozwolić sobie na pełen komfort.

Po przerwie trener Zawiszy sięgnął po zmianę już w 46. minucie, próbując odświeżyć środek pola i wnieść więcej energii do ataku. W kolejnych fragmentach gospodarze coraz odważniej przesuwali się do przodu, a na boisku zaczęło robić się coraz ciaśniej. Dwie szybkie zmiany Górnika w 63. minucie pokazały z kolei, że zabrzanie również chcieli zachować kontrolę i nie dopuścić do przypadkowego wyrównania.

Bydgoszcz uwierzyła w remis, ale zabrakło kropki nad „i”

Końcówka należała już wyraźnie do Zawiszy. Gospodarze przyspieszyli, zaczęli częściej gościć pod polem karnym Górnika i wreszcie w Bydgoszczy zrobiło się naprawdę głośno. W 69. minucie padły kolejne roszady w składzie Zawiszy, a to tylko podkręciło tempo i dało sygnał, że gospodarze chcą jeszcze powalczyć o pucharową sensację.

Nadzieja zapłonęła szczególnie mocno w 88. minucie, kiedy Wojciech Szumilas ustawił piłkę do rzutu wolnego. Uderzenie było groźne i od razu poderwało trybuny, ale futbolówka zatrzymała się na bocznej siatce. Chwilę wcześniej Zawisza miał też swoje momenty, a Górnik nie mógł spać spokojnie, bo jeden błąd mógł całkowicie odwrócić losy półfinału. Zabrzanie mieli nawet sytuację, po której Kamil Lukoszek stanął oko w oko z bramkarzem Oczkowskim, ale ten pojedynek wygrał golkiper gospodarzy.

W końcówce emocje rosły także poza grą. Żółte kartki dla S. Raka i M. Staniaka tylko podkreśliły napięcie, które towarzyszyło ostatnim minutom. Zawisza do końca szukał swojego momentu, jednak nie zdołał już przebić się przez defensywę rywala. Górnik dowiózł wynik do końca i po ostatnim gwizdku mógł cieszyć się z awansu do finału na PGE Narodowym, gdzie 2 maja powalczy o trofeum, na które czeka od 1988 roku.

Dla bydgoskich kibiców to była noc pełna emocji, dumy i niedosytu. Zawisza pokazał charakter, ale w półfinale Pucharu Polski sama ambicja nie wystarczyła. Górnik miał jedną bramkę więcej, a w takim meczu to właśnie ona decyduje o wszystkim.

Zawisza BydgoszczStatystykaGórnik Zabrze
0Gole1