Wiosną w mieście łatwo skrzywdzić tych, których prawie nie widać

Wiosną w mieście łatwo skrzywdzić tych, których prawie nie widać

FOT. Urząd Miasta Bydgoszczy

Bydgoszcz budzi się do sezonu, w którym zieleń rośnie szybciej niż nasza uwaga. W szczelinach budynków, pod krzewami i na trawnikach toczy się życie ptaków, jeży i nietoperzy, często tak dyskretne, że łatwo je przeoczyć. W okresie lęgowym właśnie zwykłe, codzienne odruchy mogą przesądzić o tym, czy zwierzęta bezpiecznie doczekają kolejnego dnia.

  • W szczelinach kamienic i dachów toczy się ciche życie
  • Jeż pod liśćmi potrzebuje więcej czasu niż szybkie grabienie
  • Las nie znosi hałasu, śmieci ani ciekawości bez granic
  • Rzadsze koszenie może dać miastu więcej chłodu i życia

W szczelinach kamienic i dachów toczy się ciche życie

W miejskich budynkach schronienie znajdują kawki, wróble, jerzyki, jaskółki, szpaki i modraszki, a także nietoperze. Część z nich żyje tak skrycie, że mieszkańcy bloków czy kamienic nawet nie wiedzą, że tuż obok mają sąsiadów z piórami albo skrzydłami. Dlatego właśnie w okresie lęgowym tak ważne staje się powstrzymanie od remontów w miejscach, gdzie zwierzęta mają gniazda, oraz od zamykania otworów, którymi dostają się do swoich kryjówek.

To nie jest drobny szczegół techniczny. Zasłonięcie takiego wejścia może skończyć się uwięzieniem zwierząt, a w konsekwencji ich śmiercią. Równie ryzykowne jest zaglądanie do gniazd, dotykanie jaj czy niepotrzebne naruszanie miejsc, w których ptaki próbują spokojnie odchować młode. W mieście, gdzie prace budowlane i porządkowe ruszają pełną parą, ta ostrożność ma wyjątkowe znaczenie.

Równie łatwo o kłopot na drogach rowerowych. Przy większej prędkości i słabszej widoczności można nie zauważyć małego jeża albo młodej wiewiórki, które pojawią się nagle na trasie. Wystarczy chwila nieuwagi, by z bezpiecznego przejazdu zrobiło się zagrożenie dla zwierzęcia, które dopiero uczy się poruszać po miejskim terenie.

Jeż pod liśćmi potrzebuje więcej czasu niż szybkie grabienie

Wiosna budzi jeże z zimowego snu, a to oznacza, że ogród nie jest już tylko miejscem prac, lecz także schronieniem dla małych, kolczastych lokatorów. Podczas grabienia trawnika czy przerzucania kompostu trzeba działać powoli i z wyczuciem, bo właśnie tam zwierzę może ukryć się przed chłodem albo drapieżnikami.

Najprostsze zasady są jednocześnie najskuteczniejsze:

  • przy pierwszym koszeniu ustawić noże kosiarki najwyżej,
  • kosić pasami, zaczynając od środka trawnika i kierując się ku brzegom,
  • nie robić gwałtownych ruchów w kompoście i pod stertami liści,
  • zostawiać jeżom drogę ucieczki, zamiast odcinać im wyjście.

To niewielki wysiłek, a robi różnicę. Wysoka trawa i mniej agresywne koszenie pomagają nie tylko jeżom, lecz także owadom i drobnym roślinom, które potrzebują chwili spokoju, by odbić po zimie. W mieście, gdzie każdy skrawek zieleni pracuje na własny rachunek, taka uważność ma znaczenie większe, niż wydaje się z chodnika.

Las nie znosi hałasu, śmieci ani ciekawości bez granic

Spacer po lesie ma swoją prostą zasadę – człowiek jest tam gościem. Dlatego nie powinien zabierać ze sobą zwierząt spotkanych na ścieżce, przenosić ich w inne miejsca, dotykać, głaskać ani wynosić do domu. Nie wolno też niszczyć gniazd, jaj, mrowisk czy nor, bo każde takie naruszenie rozsadza naturalny porządek, który w lesie działa bardzo precyzyjnie.

Warto pamiętać także o ciszy. Głośna muzyka i krzyk zakłócają rytm życia zwierząt, a leśna łąka nie jest miejscem na hałaśliwy odpoczynek. Do tego dochodzi jeszcze prosta, ale nadal lekceważona sprawa odpadów – wszystko, co trafia do plecaka na wejściu, powinno wrócić z człowiekiem na zewnątrz. Najlepiej w opakowaniach wielorazowych, bo im mniej śmieci, tym mniej problemów dla przyrody.

Nie bez znaczenia jest też samochód. Wjazd do lasu oznacza nie tylko ryzyko mandatu, ale przede wszystkim spaliny i dodatkową presję na środowisko. Lepiej zostawić auto poza drzewami i wejść tam pieszo, bez pośpiechu, z większym szacunkiem dla miejsca, które ma pozostać domem dla innych gatunków.

Rzadsze koszenie może dać miastu więcej chłodu i życia

W Bydgoszczy coraz wyraźniej widać, że ograniczanie koszenia służy nie tylko przyrodzie, ale też codziennemu komfortowi. Rzadziej przycinana trawa zatrzymuje wodę w glebie, wolniej się nagrzewa i pomaga łagodzić skutki suszy. To ważne zwłaszcza tam, gdzie beton i asfalt szybko tworzą przegrzane wyspy ciepła.

Wysoka zieleń przy budynkach i między nimi staje się też schronieniem dla kolejnych gatunków roślin oraz owadów zapylających. W mieście działają już łąki kwietne, które nie są tylko ozdobą. Na takich terenach rosną między innymi cykoria podróżnik, komonica zwyczajna, szałwia łąkowa, dziurawiec zwyczajny i złocień polny – rośliny przyciągające owady i ożywiające przestrzeń, która zbyt często bywa traktowana wyłącznie jak teren do szybkiego skoszenia.

To właśnie w takich drobnych decyzjach widać, czy miasto zostawia miejsce dla innych mieszkańców niż ludzie. Czasem wystarczy mniej pośpiechu, trochę ciszej i trochę rzadziej z kosiarką, by w Bydgoszczy zrobiło się bezpieczniej dla tych, których zwykle nie zauważa się z pierwszego rzutu oka.

na podstawie: Urząd Miasta.