Biznes, uczelnie i samorząd szukają sposobu, by zatrzymać młodych w Bydgoszczy

Biznes, uczelnie i samorząd szukają sposobu, by zatrzymać młodych w Bydgoszczy

FOT. Urząd Miasta

W Bydgoszczy przy jednym stole usiedli ludzie, którzy na co dzień patrzą na rozwój miasta z różnych stron. Podczas posiedzenia Rady Gospodarczej przy Stowarzyszeniu Metropolia Bydgoszcz najmocniej wybrzmiało pytanie nie o sam wzrost, ale o jego trwałość – czy młodzi po studiach zostaną tu na dłużej, a firmy znajdą ludzi, których naprawdę potrzebują. W tle była też twarda gospodarka: rynek pracy, szkolnictwo branżowe i konkretne oczekiwania biznesu wobec uczelni. To spotkanie pokazało, że bez wspólnego kierunku trudno budować przewagę miasta.

  • Uczelnie pokazały, gdzie dziś rozgrywa się walka o przyszłych pracowników
  • Biznes chce nauki bliższej codziennej technice i pracy zespołowej
  • Liczby tłumaczą, skąd bierze się nacisk na wspólne działanie

Uczelnie pokazały, gdzie dziś rozgrywa się walka o przyszłych pracowników

Podczas posiedzenia 24 marca na Politechnice Bydgoskiej głos oddano przede wszystkim przedstawicielom bydgoskich uczelni. Prof. Bernard Mendlik z Uniwersytetu Kazimierza Wielkiego, prof. Marek Adamski z Politechniki Bydgoskiej oraz prorektor ds. Collegium Medicum im. Ludwika Rydygiera w Bydgoszczy prof. Dariusz Grzanka mówili o atrakcyjności oferty edukacyjnej, losach absolwentów i barierach, które wciąż utrudniają zatrzymanie młodych ludzi w mieście.

W tych wystąpieniach najmocniej wybrzmiała jedna myśl – samo przyciągnięcie studentów nie wystarcza. Potrzebna jest jeszcze ścieżka, która po dyplomie prowadzi do pracy, rozwoju i poczucia, że warto zostać właśnie tutaj. Nic dziwnego, że szczególnie mocno akcentowano kierunki techniczne, informatyczne i medyczne, bo to one dziś najmocniej odpowiadają na potrzeby rynku.

W dyskusji uczestniczyła także zastępczyni prezydenta Iwona Waszkiewicz, która przedstawiła sytuację szkolnictwa zawodowego i szkół branżowych w Bydgoszczy. To ważny element układanki, bo właśnie tam zaczyna się przygotowanie do zawodów, na które później czekają firmy. Dobrze poukładana edukacja zawodowa skraca drogę od szkoły do pracy i zmniejsza ryzyko, że młodzi będą szukać miejsca dopiero po wyjeździe z miasta.

Biznes chce nauki bliższej codziennej technice i pracy zespołowej

Swoje oczekiwania wobec systemu kształcenia wyraziła Katarzyna Meger z Bydgoskiego Klastra Przemysłowego. Zwracała uwagę, że programy nauczania powinny szybciej nadążać za bieżącym stanem techniki, a obok wiedzy fachowej większą rolę powinny odgrywać kompetencje miękkie. Podkreślała też, że doradztwo zawodowe potrzebuje mocniejszego ukierunkowania na ścieżkę techniczną.

To dokładnie ten punkt, w którym spotykają się interesy szkół, uczelni i pracodawców. Firmy chcą ludzi przygotowanych do pracy w nowoczesnym środowisku, a edukacja musi reagować szybciej niż dawniej, jeśli ma nie wypuszczać absolwentów w próżnię. Właśnie dlatego rozmowy o programach nauczania nie są tu akademicką debatą, tylko sprawą bardzo praktyczną.

Równolegle Dorota Glaza z Biura Aktywności Społecznej i dr Wojciech Trempała z UKW pokazali wstępne wyniki badania prowadzonego w ramach Urban Lab Bydgoszcz. Projekt dotyczy diagnozy potrzeb i potencjału młodych mieszkanek i mieszkańców Bydgoszczy w zakresie udziału w życiu społecznym i obywatelskim. Sam temat badania pokazuje, że o pozostaniu w mieście decyduje nie tylko praca, ale też to, czy młodzi widzą dla siebie miejsce w debacie o przyszłości Bydgoszczy.

Liczby tłumaczą, skąd bierze się nacisk na wspólne działanie

Rada Gospodarcza przy Stowarzyszeniu Metropolia Bydgoszcz nie jest luźnym forum rozmów. Organizacje zrzeszone w tym gronie reprezentują ponad 3200 podmiotów gospodarczych z Bydgoszczy i obszaru metropolii, a więc środowisko tworzące ponad 100 tys. miejsc pracy. Przy takiej skali trudno o rozwój oparty na przypadkowych decyzjach – stąd nacisk na współpracę biznesu, nauki i samorządu.

Prezydent Rafał Bruski podczas spotkania w siedzibie firmy Atos mówił o znaczeniu takich inicjatyw dla miasta.

„Właśnie dzięki takim inicjatywom powstaje przestrzeń, w której wiedza, doświadczenie i odwaga w myśleniu o przyszłości spotykają się w jednym miejscu” – podkreślał Rafał Bruski.

Łukasz Krupa, dyrektor Biura Metropolii Bydgoszcz, zwracał uwagę, że w tak szerokim gronie łatwiej rozmawiać o problemach, ale też budować potencjał najsilniejszego ośrodka gospodarczego w województwie.

„Cieszę się, że w tak ważnym gronie dyskutujemy o problemach i wyzwaniach” – mówił Łukasz Krupa.

Dane o rynku pracy dobrze pokazują, dlaczego temat jest tak istotny:

  • w styczniu stopa bezrobocia w Bydgoszczy wynosiła 2,7 proc.;
  • to najlepszy wynik w regionie;
  • w Powiecie Bydgoskim stopa bezrobocia sięgnęła 3,7 proc.;
  • liczba zarejestrowanych osób bez pracy w Bydgoszczy wzrosła wobec grudnia o 243 osoby;
  • mimo tego Bydgoszcz nadal generuje najwięcej ofert na rynku pracy;
  • eksperci oceniają taki poziom bezrobocia jako naturalny, czyli zbliżony do równowagi rynkowej.

Właśnie te liczby pokazują, że rozmowa o edukacji, rynku pracy i współpracy instytucji nie jest dodatkiem do gospodarki, ale jej rdzeniem. Jeśli miasto chce utrzymać tempo rozwoju, musi jednocześnie kształcić ludzi, zatrzymywać absolwentów i pilnować, by potencjał uczelni, firm oraz samorządu pracował w jednym kierunku.

na podstawie: Urząd Miasta.

Ilustracja wykorzystana w artykule została pobrana z zewnętrznego źródła (Urząd Miasta). W przypadku zastrzeżeń dotyczących praw do zdjęcia prosimy o kontakt.