Leśne szczątki w Lisinach mogą kończyć wieloletnie poszukiwania Jowity Zielińskiej

Fot. Facebook/ Moje Miasto Rypin

W lesie w Lisinach w powiecie rypińskim znaleziono ludzkie kości i fragmenty odzieży. Śledczy nie wykluczają, że to przełom w sprawie zaginięcia Jowity Zielińskiej, która zniknęła latem 2024 roku. Na miejscu pracują policjanci z Bydgoszczy i prokuratura, a ostateczne odpowiedzi mają dać badania laboratoryjne.

Zgłoszenie dwóch mężczyzn uruchomiło śledczych

Do odkrycia doszło w sobotni wieczór, 18 lipca, kiedy dwóch mężczyzn zgłosiło policji, że podczas pobytu w lesie w Lisinach natknęli się na szczątki. Mundurowi, którzy przyjechali na miejsce, potwierdzili, że na ziemi leżą kości, a w zagłębieniu terenu widać też kolejny fragment szkieletu i przysypaną ziemią odzież.

Wstępne oględziny wskazują, że mogą to być szczątki kobiety. Na miejsce wezwano prokuratora dyżurnego oraz kryminalistyków z Komendy Wojewódzkiej Policji w Bydgoszczy. Zabezpieczone przedmioty i kości trafiły do dalszych badań.

Miejsce znaleziska nie jest przypadkowe

Śledczy zwracają uwagę, że znalezisko pojawiło się niedaleko drogi, którą Jowita Zielińska mogła wracać rowerem do domu. To właśnie ten trop od początku był jednym z najważniejszych w sprawie zaginięcia 30-latki z Lisin. Kobieta zniknęła 6 lipca 2024 roku, gdy wracała z pracy i ostatni raz widziano ją w okolicach Rojewa.

Lokalizacja odkrycia wzmacnia przypuszczenie, że odnalezione szczątki mogą należeć do zaginionej mieszkanki powiatu rypińskiego. Na razie nie ma jednak oficjalnego potwierdzenia tożsamości. Decydujące mają być wyniki badań DNA.

Śledztwo wkracza w decydującą fazę

Sprawa Jowity Zielińskiej była przez dwa lata jednym z najbardziej angażujących lokalnie i ogólnopolskich poszukiwań. W działaniach uczestniczyli policjanci z Rypina, Bydgoszczy, Łodzi, Poznania i Komendy Głównej Policji, a teren przeszukiwali także strażacy, ratownicy WOPR oraz przewodnicy z psami tropiącymi.

Wcześniej odnaleziono jedynie rower kobiety, który w sierpniu 2024 roku stał oparty o drzewo w Wierzchowiskach, kilka kilometrów od miejsca zaginięcia. Już wtedy policja brała pod uwagę, że jednoślad mógł zostać podrzucony. Teraz śledczy sprawdzają, czy lipcowe odkrycie domyka sprawę, która od miesięcy czekała na odpowiedź.

Źródło: tvp.pl