Telefon wrócił do właściciela, a 36-latek trafił za kratki po rozboju

Telefon wrócił do właściciela, a 36-latek trafił za kratki po rozboju

Dzielnicowi z bydgoskiego Śródmieścia namierzyli mężczyznę, którego rozpoznał pokrzywdzony po kilku szczegółach podanych policjantom. Przy zatrzymanym znaleziono skradziony telefon, a 36-latek usłyszał zarzut rozboju i został skierowany do tymczasowego aresztu. Sprawa zaczęła się od brutalnego ataku na Bocianowie i zakończyła szybkim uderzeniem policji.

W miniony poniedziałek dzielnicowy aspirant sztabowy Łukasz Ratajczak, podczas obchodu rejonu, otrzymał od mieszkańca informację o zdarzeniu sprzed dwóch dni na bydgoskim Bocianowie. Z relacji pokrzywdzonego wynikało, że został zaatakowany przez dwóch mężczyzn - pobili go, a potem zabrali telefon, plecak z ubraniami oraz kilkaset złotych gotówki.

Mężczyzna przekazał też policjantom kilka szczegółów dotyczących jednego ze sprawców, w tym jego imię, wygląd i miejsce, w którym mógł przebywać. Policjanci ze Śródmieścia - aspirant sztabowy Łukasz Ratajczak, młodszy aspirant Łukasz Szmajda i młodszy aspirant Kamil Kurdelski - sprawdzili ten trop. W ustalonym miejscu zastali mężczyznę odpowiadającego rysopisowi, a przy nim znaleźli telefon marki Samsung.

Funkcjonariusze pokazali aparat pokrzywdzonemu. Ten bez wahania potwierdził, że to jego własność. Na tej podstawie 36-latek został zatrzymany, a następnie usłyszał zarzut rozboju.

Na wniosek policjantów i prokuratora sąd zdecydował o tymczasowym areszcie na trzy miesiące. Za rozbój, zgodnie z Kodeksem karnym, grozi mu do 15 lat pozbawienia wolności.

To sprawa, która pokazuje, jak jeden sygnał od mieszkańca i szybka robota dzielnicowych potrafią domknąć śledztwo zanim sprawca zdąży się dobrze ukryć.

na podstawie: KMP w Bydgoszczy.