[PIŁKA NOŻNA] Betclic 2. liga – Sandecja Nowy Sącz – Zawisza Bydgoszcz 4:3 po golu w doliczonym czasie

[PIŁKA NOŻNA] Betclic 2. liga – Sandecja Nowy Sącz – Zawisza Bydgoszcz 4:3 po golu w doliczonym czasie

W 90+2. minucie, po rzucie rożnym i zamieszaniu pod bramką Zawiszy, Wiktor Pleśnierowicz zdobył gola, który przesądził o wyniku. Sandecja Nowy Sącz wygrała z Zawiszą Bydgoszcz 4:3, choć jeszcze w 83. minucie to goście prowadzili 3:2. Dla bydgoszczan niedzielny mecz 12. kolejki Betclic 2. ligi skończył się wyjątkowo boleśnie: w ciągu kilku minut dwa razy obejmowali prowadzenie, a ostatecznie wrócili bez punktów.

Zanim spotkanie nabrało tak szalonego rytmu, długo nic nie zapowiadało siedmiu bramek. Zawisza schodził na odpoczynek z wynikiem 1:0 i mógł liczyć, że wywiezienie korzystnego rezultatu z Nowego Sącza jest w jego zasięgu. Później gospodarze trzykrotnie odrabiali straty. Za każdym razem, gdy bydgoszczanie znajdowali sposób na bramkę rywala, Sandecja miała odpowiedź.

Staniak wykorzystał przedłużoną pierwszą połowę

Pierwszą część zakłóciło zadymienie stadionu pirotechniką. Gra została wstrzymana, a doliczony czas wydłużył ją o 12 minut. Właśnie wtedy Mikołaj Staniak dał Zawiszy prowadzenie. Po jego dośrodkowaniu z rzutu rożnego bramkarz Sandecji nie złapał piłki, która wpadła do siatki. W zapisie meczowym trafienie widnieje przy 45. minucie, lecz padło już w czasie doliczonym.

Gospodarze zareagowali trzema zmianami na początku drugiej części. Z ławki weszli T. Divis, P. Kowalik i P. Kielis. W 48. minucie Martin Kolar zobaczył żółtą kartkę, a pięć minut później doprowadził do 1:1. Sandecja wróciła do gry, ale Zawisza nie poprzestał na szukaniu remisu.

W 66. minucie bydgoski zespół przeprowadził trzy zmiany. Jednym z wprowadzonych zawodników był M. Stepien i to on w 72. minucie strzelił gola na 2:1 dla gości. Z perspektywy Zawiszy był to moment, w którym znów można było myśleć o wygranej. Gospodarze mieli jednak jeszcze dość czasu, by odpowiedzieć, a najwięcej działo się dopiero w ostatnich minutach.

Trzy gole między 82. a 84. minutą

W 76. minucie do gry wszedł Filip Piszczek. Sześć minut później wyrównał na 2:2, lecz radość gospodarzy trwała bardzo krótko. Już w 83. minucie Filip Kozłowski, również wprowadzony z ławki, zdobył dla Zawiszy bramkę na 3:2. Dla kibiców z Bydgoszczy mógł to być gol, który zamknie mecz. Minutę później Piszczek trafił jednak ponownie i było 3:3.

Trzy bramki między 82. a 84. minutą całkowicie odmieniły obraz tej niedzieli. Zawisza dwukrotnie w tej części spotkania wychodził na prowadzenie, ale nie utrzymał go nawet przez dwie minuty. Gdy wydawało się, że oba zespoły podzielą się punktami, Sandecja wywalczyła rzut rożny. W zamieszaniu pod bramką gości najlepiej odnalazł się Pleśnierowicz. Jego trafienie w doliczonym czasie ustaliło wynik na 4:3.

Dla Sandecji to zwycięstwo przypadło na początek pracy Ireneusza Mamrota. Klub powierzył mu drużynę 5 października, po rozstaniu z Rafałem Smalcem. Kilka dni później nowy trener zadebiutował remisem 1:1 z Rekordem. Zawisza przyjechał natomiast do Nowego Sącza jako jedenasta drużyna ligowego zestawienia z 16 punktami; gospodarze zajmowali czwarte miejsce z dorobkiem 19 punktów. Tym trudniej będzie bydgoszczanom pogodzić się ze stratą wyniku, który tak długo mieli w rękach.

Na kolejne spotkanie Zawisza wróci do siebie: 23 października zmierzy się ze Świtem Skolwin. Sandecję dzień później czeka wyjazdowy mecz ze Stalą Stalowa Wola. W Bydgoszczy po tej kolejce zostanie przede wszystkim pamięć o trzech golach strzelonych na wyjeździe – i o ostatnim rzucie rożnym, po którym nie dały one nawet remisu.

Sandecja Nowy SączStatystykaZawisza Bydgoszcz
4Gole3
Ładuję tabelę…
Widzisz błąd lub nieaktualną informację? Zgłoś błąd, sprostowanie lub uwagę

Treści na stronie są opracowywane z wykorzystaniem sztucznej inteligencji

Ostatnie Artykuły